Fujian Bohea Wild Black

Zima w pełni i coraz bardziej spadający poniżej zera pasek na termometrze, skutecznie pchają mnie w ramiona herbat czarnych. Długo czekałem z recenzją tej herbaty. Wolałem ją najpierw sam poznać, przygotować na rozmaite sposoby a dopiero potem wyrazić swoje zdanie na jej temat. Przenieśmy się ponownie do Chińskiej prowincji Fujian, aby poznać herbatę, która w ostatnim czasie stała się jedną z moich ulubionych.

2
Susz prezentuje się wyjątkowo urokliwie.

Czarne herbaty pochodzące właśnie z tego rejonu Chin, są chyba najsłodszymi i najlżejszymi ze wszystkich reprezentantów tego rodzaju. Mają bardzo charakterystyczne walory smakowe i nie sposób ich pomylić z herbatami z AssamuCeylonu czy Yunnanu. Prezentowana herbata została zebrana i obrobiona w czerwcu 2017 roku, czego następstwem są dość duże liście, z których składa się susz. Niestety nie udało mi się ustalić dokładnej nazwy kultywaru krzewów, z których pochodzą liście. Wiadomo jednak, że ponad 50 lat temu rośliny sprowadzono w stanie dzikim z gór WuYi do prefektury Ningde w rejonie Fuan. Tu wzrastają w naturalny sposób, dzięki czemu herbata ma status organicznej, na wysokości około 250 metrów n.p.m. Miejsce pochodzenia macierzystych krzewów przetrwało jednak w nazwie Bohea, która niegdyś oznaczała góry WuYi.

https://www.google.pl/maps/place/Fu’an,+Ningde,+Fujian,+Chiny/@27.0233893,119.3260897,10z/data=!4m5!3m4!1s0x3446c35ac79e4723:0x298e1892fe8c548a!8m2!3d27.088049!4d119.647769

 

4
Mimo, że metodzie dzisiejszego parzenia bliżej na zachód niż na wschód, nie mogłem nie użyć swojego 120 ml glinianego dzbanuszka 😉

Zdecydowałem się na nietypowy sposób przygotowania tej czarnej herbaty, gdyż nieco chłodniejszą wodą i wydłużając czas ekstrakcji. Sam susz wygląda bardzo urokliwie, listki są równomiernie utlenione z niewielką zawartością ciemnobrązowych pąków. Suche liście pachną słodkim karmelem z wyraźną prażoną i rzekłbym drzewną nutą. Po wsypaniu do rozgrzanego glinianego czajniczka uwalnia się obłędny zapach zbożowego słodu, najpewniej żyta, zgrabnie złożonego z ciemno palonym karmelem.

5
Napar z pierwszego parzenia.

I Parzenie – 2g / 120ml / 90 stopni C / 2 minuty 30s
Kolor pierwszego naparu wyszedł ciemnopomarańczowy, wręcz bursztynowy. Jest to z całą pewnością jedna z najłagodniejszych czarnych herbat, jakie miałem okazję osobiście degustować. Rozchodząca się w ustach intensywna słodycz, równoważy w sobie prażone i słodowe akcenty smakowe. Absolutny brak jakiejkolwiek cierpkości i goryczy. Długo utrzymujący się w ustach smak, łagodnieje, z czasem przechodząc w bardziej kakaowe i czekoladowe tony. Jest to doskonała herbata, aby uświadomić kogoś, że absolutnie nie trzeba słodzić czarnej herbaty, żeby była słodka. Cukier lub inne dodatki z pewnością stłamsiłyby delikatny charakter takiego naparu.

6
Kolejne i ostatnie zarazem parzenie.

II Parzenie – 2g / 120ml / 90 stopni C / 6 minut
Smak kolejnego zalania znacznie złagodniał i zmienił swój charakter. Dominujące wcześniej słodowe nuty, ustąpiły miejsca kakao i czekoladzie. Dzięki długiemu czasowi ekstrakcji udało się wydobyć z liści nieco więcej tanin, które po przełknięciu naparu delikatnie ściągają policzki, a na języku zostawiając nieoczywiste uczucie goryczy. Jest to bardzo przyjemne uczucie, niezbyt nachalne i szorstkie. Wniosek nasuwa się taki, że jest to bardzo cierpliwa herbata i trudno ją zepsuć.

7
Porównanie suchych i zaparzonych już liści.

Liście po zaparzeniu ukazują, z jak różnej wielkości listków złożony jest susz. Większość z nich jest wykruszona na końcach, co jest prawdopodobnie wynikiem podłużnego skręcenia. Równa oksydacja, świadczy o staranności przygotowania tej herbaty, która uprzyjemni mi jeszcze wiele zimowych wieczorów.

Jeśli macie ochotę osobiście spróbować tej znakomitej czarnej herbaty i sami wyrazić opinię na jej temat, zapraszam do odpowiedniej kategorii na blogu.


6 myśli w temacie “Fujian Bohea Wild Black

  1. Co do tego czasu parzenia, jeśli np skrót 2,3min ci nie pasuje, nie lepiej już byłoby napisać po prostu „2min 30sec” ? osobiście też mi trochę przeszkadza podawanie czasu tylko w sekundach, zwłaszcza się to wyróżnia kiedy drugie parzenie podajesz w minutach 😀 chociaż z drugiej strony pewnie tylko ja zwracam na takie rzeczy uwagę.

    Jestem też ciekaw wersji parzenia określonych herbat które opisujesz na swoim blogu, te opisywane przez ciebie wersje parzenia są pierwszymi czy też może najlepszymi które parzyłeś?

    Swoją drogą fajnie z twojej strony iż udostępniasz niektóre herbaty do degustacji, może kiedyś skorzystam 😀

    Polubienie

    1. Dziękuję Daniel za twoje uwagi. Sam nie przywiązuję do zapisu czasu aż takiej rangi, ale poprawiłem, żeby wszystko było bardziej czytelne.

      Uważam, że nie ma czegoś takiego jak najlepszy sposób parzenia jakiejś herbaty. Czasem mam akurat chęć na pobawienie się z gaiwanem i wtedy zalewam susz najczęściej na krótko i wiele razy. Czasem mam chęć na prostszą formę i wybieram szklany dzbanuszek lub hohin. A kiedy indziej znowu sypie liście bezpośrednio do szklanego termosu i piję metodą ,,grandpa style” 🙂 Czasem mierzę czas, a kiedy nuży mnie już kontrolowanie wszystkich parametrów to robię wszystko na czuja. Wyjątkiem są oolongi, które zawsze parzę swoją własną wypracowaną metodą, która jest czymś pomiędzy sposobem zachodnim a wschodnim. Puerhy natomiast zawsze parzę gongfu nie mierząc czasu i starając się wyczuć ile potrzebuje konkretna herbata. Reasumując często jest to kwestia przypadku, jaki sposób parzenia wybiorę i opiszę i innym razem uda się lepiej przygotować daną herbatę. Jednak zawsze próbuję różnych metod parzenia każdej herbaty.

      Cieszę się, że tak myślisz 🙂 Jakiś czas temu, gdy zaczynałem się interesować herbatami, starałem się czytać wszystko, co mi wpadło w ręce na ich temat. W tym oczywiście rozmaite fora i blogi. Czytając recenzję jakiejś herbaty, zwłaszcza tej drogiej lub sprowadzonej z zagranicznego sklepu i niedostępnej w Polsce żałowałem, że prawdopodobnie nigdy nie będę miał okazji jej spróbować. Chciałem przekonać się sam, o czym piszą autorzy rozmaitych tekstów i porównać swoje smakowe doznania z ich opisem. Następnie na długo o tym zapomniałem, bo polski internet raczej zbytnią aktywnością herbacianą nie grzeszy. W międzyczasie natomiast sam zacząłem sprowadzać różne herbaty z Chin, a pomysł z prowadzeniem bloga przypomniał mi moje dawne przemyślenia. Skoro zazwyczaj zamawiam 100-200 gramów jakiejś herbaty to mogę udostępnić pewną ilość sampli, aby ktoś również mógł ich spróbować i włączyć się do dyskusji z własnymi doświadczeniami i opinią o danej herbacie. Kto będzie chciał skorzystać ma taką możliwość do wyczerpania zapasów własnych 😉

      Polubienie

  2. Tak, całkiem ciekawie jest spróbować jakiejś herbaty po przeczytaniu o niej takiego artykułu – i odwrotnie, ciekawie też jest czytać czyjeś opinie na temat herbaty którą się próbowało.

    Skoro tak wspomniałeś o czasie kiedy zacząłeś się interesować herbatami, ile już twoja przygoda z nimi trwa?

    Polubienie

    1. Jakieś trzy lata temu zacząłem pić Yerba Mate głównie dla jej działania, a z czasem polubiłem jej smak. Chcąc dowiedzieć się jednocześnie jak najwięcej o nowym ,,suplemencie” natrafiłem na kanał Czajnikowy.pl i chcąc nie chcąc zyskałem też dostęp do materiałów na temat herbaty. Po swoje pierwsze sypane herbaty gatunkowe sięgnąłem jednak jakieś 15-16 miesięcy temu, pomijając etap aromatyzowanych mieszanek i od razu wchodząc w świat herbat gatunkowych. Jak zwykle, jeśli coś mnie zainteresuje, to zgłębiam temat w 100% i tak pijąc kilkanaście nowych herbat miesięcznie, ich ogromny świat zaczął stawać przede mną otworem. Stał się nieco bardziej zrozumiały, a ja coraz więcej od siebie wymagałem, sięgając po coraz to nowe informacje i coraz to lepsze herbaty. Prowadzenie tego bloga jest kolejnym etapem, bo dzięki wyszukiwaniu materiałów do kolejnych wpisów rozwijam swoją wiedzę. Natomiast degustując kolejne herbaty i pisząc o nich zaczynam coraz lepiej rozumieć złożoność herbacianej sensoryki. Korzyści wydają się oczywiste, a i już widzę pierwsze efekty swojego blogowania 🙂

      Polubienie

  3. Ciekawe, to dość szybko i bardzo przez ten około rok i pół zagłębiłeś się w herbaty, ja jednak zgłębiam herbatę dość powoli.
    Zapewne kiedyś także spiszę swoją herbacianą historie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s