Sencha Sakura

Ostatnio moja druga, lepsza połowa zapytała mnie, dlaczego nie piszę nic o herbatach aromatyzowanych. Zacząłem więc tłumaczyć, że herbaty gatunkowe mają do zaoferowania o wiele więcej naturalnych smaków i aromatów, a wszelkie dodatki są całkowicie niepotrzebne. Przypomniałem sobie wtedy, że moja przygoda z herbatą w ogóle rozpoczęła się właśnie od jakiejś aromatyzowanej mieszanki, którą zostałem poczęstowany, będąc u znajomych. Otworzyło mi to oczy. Skoro ogromna część rynku w Polsce zajmują właśnie rozmaite mieszanki smakowe, to może trzeba potraktować je właśnie jak pomost prowadzący wprost w ramiona herbat gatunkowych z całym oferowanym przez nie bogactwem. Te rozważania stały się bodźcem do powstania nowej kategorii na blogu, w której razem z Wami wkraczam w całkiem mi nieznany świat herbat aromatyzowanych.

Sencha Sakura to dodatkowo aromatyzowana mieszanka chińskiej zielonej herbaty z dodatkiem owoców wiśni, dzikiej róży, kwiatów piwonii, jaśminu i płatków róży. Same liście pochodzą naturalnie z Chin, a mieszanka powstała natomiast u naszych czeskich południowych sąsiadów. W suszu nie trzeba doszukiwać się wymienionych dodatków, natomiast same liście są bardzo zróżnicowane pod względem wielkości i kształtu. Niestety normą jest, że do herbat aromatyzowanych jakość bazowego surowca nie jest zbyt wysoka, ponieważ i tak dominować mają pozostałe komponenty. Widoczne na tytułowym zdjęciu patyczki są tego doskonałym świadectwem. Mieszanka mimo to pachnie i wygląda ładnie. Postanowiłem zaparzyć ją oczywiście metodą zachodnią, używając 4 gramów liści na 300 mililitrów wody.

3
Liście i dodatki kwiatowe bardzo ładnie się rozwinęły.

I Parzenie – 4 g / 75 stopni C / 300 ml / 2 minuty

Aromat tego parzenia ani trochę nie wskazywał na intensywność smaku wiśni, który dominuje w całych ustach. Niestety nie w swojej naturalnej postaci a jako dodany ekstrakt. Pozostałe smaki są mocno stłumione i zdominowane z wyjątkiem róży, która na podniebieniu dochodzi do głosu tuż po przełknięciu naparu. Jak dla mnie całość jest nieco za bardzo zaprawiona tym wiśniowym aromatem, ale herbata jak najbardziej pijalna i może smakować amatorom tego czerwonego owocu.

2
Pierwsze parzenie wyszło lekko mętne, o jasno żółto-zielonym odcieniu.

II Parzenie – 4 g / 75 stopni C / 300 ml / 3 minuty 

Kolejne parzenie wyszło już mniej przesycone dodatkiem aromatu wiśni, co zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu. Naczelny smak wiśnie nadal jest oczywiście obecny, ale o wiele bardziej subtelny i przystępny. Może to być wskazówka, żeby następnym razem użyć mniej suszu, aby otrzymać łagodniejszy pierwszy napar.

Herbata pochodzi ze sklepu eherbata:

https://eherbata.pl/sencha-sakura-70.html

 


2 myśli w temacie “Sencha Sakura

  1. Ha! No proszę. Moja droga herbaty też zaczęła się od aromatyzowanych mieszanek. Wiem też z rozmów z innymi herbaciarzami, że taki schemat jest dość popularny. Oczywiście trafiają się szczęściarze pojeni od maleńkości czystą herbatą z wyższych półek, ale jest takich osób zdecydowanie mniej.
    Temat w sumie kontrowersyjny. Przez jednych są od razu odrzucane, inni popijają je sobie od czasu do czasu.
    Fajnie, że zajmiesz się mieszankami. Osobiście lubię od czasu do czasu wypić coś aromatyzowanego i przypomnieć sobie od czego się zaczęło i jak długą drogę mam już za sobą.
    Wydaje mi się, że mieszanki takie robią kawał dobrej roboty w świecie herbaty, bo moment w którym sam decydujesz, że zamiast smakowej aromatyzowanej zamawiasz dobrego oolonga jest bardzo hmmm… pokrzepiający. 🙂

    Polubienie

    1. Interesując się coraz bardziej winem, nie da się nie zauważyć, że czymś, co ludzi od niego odstrasza i czyni je mniej atrakcyjne, jest bardzo powszechny wśród osób z winem związanych swoisty snobizm. Zadałem sobie pytanie, czy może nie do końca specjalnie, ale jednak mamy podobne zjawisko w środowisku herbaciarzy? Czy dla większości ludzi nie jesteśmy trochę snobami? Zaglądając na mojego czy innego bloga, napotykają na recenzje coraz to dziwniejszych herbat często kosztujących niemałe pieniądze. Wszystko pite z małych naczynek w specjalnie przygotowanej scenerii. Myślę, że to nie tylko straszy i budzi nie zrozumienie, ale wręcz może powodować odwrotne działanie, niż wszyscy byśmy chcieli, pisząc o herbacie. Zamiast ją promować i czynić ją dostępną dla wszystkich, osoby mniej pochłonięte herbacianą pasją mogą patrzeć na nas właśnie jak na takich herbacianych snobów, zadzierających nosa z herbatą za nawet kilkaset złotych. Jestem święcie przekonany, że zarówno herbata gatunkowa, jak i wino, nie musi kosztować kroci i może być dostępne dla wszystkich. Swoistą furtkę, aby dotrzeć do większej grupy odbiorców, stanowią właśnie herbaty aromatyzowane. Ktoś, poczytawszy o interesującej smakowej propozycji, być może kliknie zakładkę dotyczącą herbat gatunkowych i odkryje jak fantastyczny i bogaty świat smaków, czeka na niego na wyciągnięcie ręki. Do wina przyciągnęło mnie hasło właściciela Wine Republic, który prowadzi szkołę WSET w Warszawie — Demokratyzujemy Wino. Podobne wartości postanowiłem wpisać w założenia swojego bloga i zamiast pisać tylko o herbacie, dzięki czemu sam się cały czas uczę, chciałbym ją propagować w jej najpiękniejszej postaci herbat gatunkowych, ale używając wszelkich dostępnych narzędzi w tym herbat aromatyzowanych, które stanowią ogromną większość polskiego rynku.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s