Gui Fei 2016

Wiosna w pełni i przez najbliższy czas numerem jeden będą z całą pewnością herbaty zielone i białe. Ja jednak dokonałem kolejnego odkrycia w swojej przepastnej szufladzie z herbatami, w której tym razem odnalazłem oolonga z Tajwanu – Gui Fei 2016 od eherbaty. Będzie on tematem dzisiejszego wpisu.

2
Ciasno zwinięte kuleczki tego średnio utlenianego i podpiekanego utlenianego oolonga, wyglądają bardzo apetycznie 🙂

Zastanawiam się, dlaczego ta herbata nie zapadła mi w pamięć zaraz po zakupie i musiała odczekać swoje, aby zostać odkryta na nowo. Okazała się wyjątkowo udanym oolongiem i to pod wieloma względami. Susz został przygotowany ze znanego kultywaru, jakim jest Jin Xuan. Jest to odmiana, z której powstają bardzo dobre kwiatowe oolongi oraz słynny milk oolong. W tym wydaniu jednak, dzięki odpowiedniej obróbce liści i pomocy pewnych owadów, powstała właśnie tak niesamowicie miodowa i orzechowa herbata. Słyszeliście już pewnie o owadach Jacobiasca Formosana, które podgryzają herbaciane krzewy na niektórych plantacjach Tajwanu. Mają one ogromny wpływ na powstawanie bardziej znanego oolonga Bai Hao, ale i w przypadku Gui Fei ich rola jest równie znacząca. Zaatakowane bowiem liście, wydzielają, aby się bronić fitoaleksyny, które nadają słodszego i bardziej miodowego charakteru w obrobionym już suszu. Na potrzeby produkcji tej herbaty, zbioru dokonano ręcznie, a następnie wielokrotnie liście były prażone i palone w piecach. Wszystko to pozwala cieszyć się naprawdę świetnym oolongiem, którego degustacja sprawiła mi wiele przyjemności.

IMG-3017
Po obudzeniu liści przyszedł czas na pierwsze parzenie.

Sam susz jest wyjątkowo ciemny i wyraźnie czuć słodowo-orzechowe nuty, które po obudzeniu liści gorącą wodą stały się o wiele bardziej intensywne z bardzo charakterystycznym aromatem ciemnego miodu, który wraz ze stopniowym rozwijaniem się listków stawał się dominujący.

I) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 40s

Kolor naparu wyszedł zdecydowanie jaśniejszy, niż można by się spodziewać po wyglądzie suszu. Jasnobrązowy z pomarańczowymi refleksami, który najlepiej można określić mianem miodowego. Smak natomiast prezentuje ogromną paletę rozmaitych nut, które kolejno grają swoją rolę. Początkowo wyczuwana słodycz melasy i zbożowego słodu, przeplatana palonymi orzechami ustępuje, oddając pole już czysto miodowym akcentom. Smak jest bardzo pełny i już po chwili wypełnia całe usta, pozostając w nich na długo.

IMG-3029
Pierwszy napar. Kolejne nie odbiegały od niego kolorystycznie. 

 

II) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 50s

Kolejne parzenie pod względem palety smaków, okazało się bardzo podobne do poprzedniego. Zmiana nastąpiła w teksturze naparu, który stał się bardziej oleisty i gęsty, dzięki czemu oblepiał wręcz usta i język. Jeszcze jedno odczucie w gardle wydało mi się bardzo charakterystyczne dla tej herbaty. Pozostawia bowiem, lekko drapiąc uczucie zaraz po przełknięciu naparu, które przypomina to po zjedzeniu łyżeczki czystego miodu.

IMG-3022
Kolejne parzenia przeprowadzone w sympatycznych nadwiślańskich warunkach. 

III) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 1 minuta

Napar wrócił do swojej początkowej konsystencji. Wyczuwany repertuar smaków pozostał niezmienny z dodatkowym akcentem lekkich i przyjemnych garbników, które znalazły dla siebie miejsce pomiędzy orzechami a miodem. Ciekawa i pożądana ewolucja.

IMG-3024
Liście rozwijały się bardzo powoli. Tu widoczne podczas trzeciego parzenia.

IV) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 1,5 minuty

Palone i mocniej utleniane listki rozwinęły się już w pełni, ale ku mojemu zaskoczeniu nie zdołały wypełnić całego naczynia. Orzechowe smaki powoli zanikają, pozostawiając słodowy początek, przerwany lekkimi garbnikami i co jest nowością, delikatnymi nutami dojrzałych owoców tropikalnych. Dalej jest już tylko miód.

V) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 2,5 minuty

Jak wiadomo wszystko, co dobre szybko się kończy, a i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Napar stał się zdecydowanie rozrzedzony, choć w dalszym ciągu pełnowartościowy. Na osłabieniu podstawowych smaków, skorzystały jedynie nuty owocowe, które zajęły lepsze miejsce w środkowej części palety smaków.

3
Mocno obrobione liście nie wypełniły całego naczynia.

VI) 4g / 100 ml / 95 stopni C / 5 minut

Napar jak najbardziej do wypicia, ale liście oddały już wszystko, co miały mi do zaoferowania.

Reasumując oolong ten wypadł bardzo dobrze i na pewno pokuszę się o zamówienie rocznika 2017 od eherbaty. Polecam i czekam na wasze komentarze.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s