Herbata a odpoczynek.

W ostatnim czasie nie mogę niestety narzekać na brak zajęć i obowiązków związanych z moją pracą zawodową. Widać to było niestety po częstotliwości wpisów na blogu. Obiecując samemu sobie poprawę, rozpoczynam nowy miesiąc, tym skłaniającym do refleksji wpisem.

2
Chyba nie tylko ja czasami odnoszę takie wrażenie.

Oczywiście każde z nas pracując, ucząc się lub zajmując się domem i rodziną, każdego dnia mierzy się z całą masą rozmaitych spraw i obowiązków, które zazwyczaj całkowicie nas absorbują. Czy nam się to podoba, czy nie, świat pędzi na przód a my musimy dotrzymać mu jakoś kroku. Coraz to nowe środki komunikacji międzyludzkiej ułatwiają wiele codziennych spraw, ale odebrały nam coś, co sobie niesamowicie cenię — ciszę i odrobinę samotności. Na co dzień otacza mnie cała masa innych ludzi. Są to goście restauracji, klienci, współpracownicy a po godzinach znajomi i przyjaciele. Najlepiej odpoczywam jednak w towarzystwie samego siebie oraz ulubionego napoju nas wszystkich, czyli herbaty.

3
Na takim chapanie nic nie stoi przypadkowo.

Rzecz jasna, herbata towarzyszy ludziom wschodu od wielu setek lat i jako pierwsi dostrzegli oni oczyszczający umysł, relaksujący ciało i uspokajający ducha potencjał, jaki tkwi w wysuszonych liściach tej rośliny. Rytuały herbaciane i lokalne sposoby przygotowywania tego napoju wykształciły się we wszystkich ważniejszych kulturach Dalekiego Wschodu, a buddyjscy mnisi uczynili zeń ważny element swojej religii. Nie zagłębiając się tu w tajniki wschodniej medytacji, jestem jednak pewny, że zapożyczając tylko podstawowe jej elementy, możemy świadomie uczynić herbaciane posiedzenie, narzędziem absolutnego relaksu i odpoczynku.

4
W takich okolicznościach na pewno można się należycie wyciszyć i odpocząć.

Nie czuję się autorytetem, aby móc podać Wam gotowy przepis na to, w jaki sposób uczynić z herbacianej sesji, narzędzie przynoszące nam tak potrzebny spokój ducha. Mogę jedynie opisać, co mi osobiście pomaga i liczyć, że sprawdzi się i w przypadku innych ludzi. W pierwszej kolejności zapominam o wszelkim mierzeniu i pilnowaniu parametrów parzenia. Usuwam również wszystko, co może rozpraszać moją uwagę (radio, telewizor, dzwonek w telefonie). Następnie na wyczyszczony i przygotowany chapan ustawiam ulubione akcesoria, przeznaczone do przygotowywania konkretnego rodzaju herbaty, która to jest niezbędnym elementem całej ceremonii. Zawsze sięgam przy takiej okazji po jakiś wyjątkowy susz, który jeszcze bardziej uczyni niezwykłymi te kilkadziesiąt nadchodzących minut. W tym czasie dogrzana wcześniej woda czeka spokojnie w termosie. Staram się nie myśleć o niczym, co dotyczy mojej codziennej rutyny, nawet o blogu i opisywaniu wyczuwanych smaków i aromatów. Wszystkie zmysły skupiam na stojących przede mną małych naczynkach i herbacie. Słucham chlupotu wody podczas zalewania liści i zlewania naparu. Obserwuję jego kolor i czuję jego wszelkie zapachy, nie skupiając jednak na nich myśli. Piję ostrożnie, unosząc maleńkie czarki jedna po drugiej do ust. Następnie wraz z kolejnymi parzeniami, powtarzam cały proces, czując jak napięcie i stres opuszczają mnie coraz bardziej, aż pozostaje jedynie relaks i swoboda. Najlepsze efekty otrzymuję jednak zawsze w plenerze, gdzie przy akompaniamencie śpiewu ptaków i szumiących drzew, można zaledwie w kilkadziesiąt minut, zregenerować siły na nadchodzące tygodnie.

Jeśli macie podobne doświadczenia, czekam na wasze komentarze.

Reklama

Jedna myśl w temacie “Herbata a odpoczynek.

  1. Jak dla mnie swego rodzaju „odpoczynkiem” i „wyciszeniem” jest prawie każda sesja z herbatą, mimo iż trochę mam chodzenia w tą i z powrotem (przynieść czajnik-odnieść czajnik-wylać resztę wody-zrobić to-zrobić tamto) to i tak przeważnie to wszystko daje mi specyficzny spokój podczas danego dnia, i myślę że dużej ilości herbaciarzy także.

    W ostatnim czasie jeszcze spokojniej piło mi się dwie intensywnie parzące się herbaty czarne (ceylon golden tips, assam belseri) mimo iż nie powiedziałbym że są to świetne herbaty, to jednak fakt iż mogłem zaparzyć sobie je w dużej ilości 500ml i spokojnie to sobie popijać, nie wykonując już kolejnego parzenia ani nic innego było całkiem przyjemne.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s